WpŁyW ReKlAm Na MłOdEgO CzŁoWiEkA w XxI w.

9 komentarzy
Właśnie wypiłem 1,5 litrowy kartonik mleka "Łaciate"... :)

Myślicie, że będę wielki? ;]

Niedobrze mi :|

Open sourcowe piwo ;] ;>

6 komentarzy

Studenci kopenhaskiego Uniwersytetu IT wraz z grupą Copyshop, eksploatującą tematykę praw autorskich, stworzyli... piwo o otwartym kodzie źródłowym.

Młodzi Duńczycy postanowili przenieść model Open Source ze świata oprogramowania w wymiar materialny. Vores Øl, czyli "nasze piwo", zostało oparte na tradycyjnej recepturze, wzbogaconej o posiadającą właściwości energetyzujące guaranę.

Jak można przeczytać na stronie Vores Øl, stężenie alkoholu w wersji 1.0 wynosi 6%, a piwo charakteryzuje się "oryginalnym, lecz znajomym smakiem". Uwagę koneserów powinna przyciągnąć również piękna, czerwono-złocista barwa napoju.

Nie tylko sam przepis, ale i cała marka piwa, wraz z materiałami graficznymi, została udostępniona w ramach licencji Creative Commons.

Oznacza to, że każdy może rozpocząć produkcję piwa Vores Øl, a nawet wprowadzać zmiany w jego recepturze. Jedyny warunek: nowy przepis musi być udostępniany na tych samych zasadach, co oryginał.

Na razie nikt nie podjął się jeszcze komercyjnej produkcji Vores Øl. Autorzy projektu przygotowali już jednak pierwszą partię wyrobu i zapewniają, że smakuje doskonale. Wydaje się, że pomysł Duńczyków, choć zawiera sporą dawkę ironii (a może właśnie dlatego), może wyraźnie wspomóc promowanie idei Open Source. Zwłaszcza u progu wakacji.

Zródło: Hacking.pl


//Ja się tak zastanawiam - mój tata nakłania mnie żebym zajął się rozwijaniem jakiegoś open sourcowego projektu... (co mnie w tej chwili jakoś nie bawi - mam za dużo innej roboty). Ciekawe czy ucieszył by się gdybym zaczął rozwijać piwo w pokoju ;]

Niech żyje Allegro (cz.2)

2 komentarze

Tak jak przewidziałem to - koleś co sprzedał mi niedziałającą komórkę, na razie milczy, a minęło już półtora tygodnia od kąd mój tata prosił o zwrot pieniędzy.

Prawdopodobnie dzisiaj mój tata napisze do Allegro... Ciekawe co oni tam robią w takich wypadkach :)

Swoją drogą tak się śmiesznie zdażyło bo Olek też kupił sobie ostatnio komórkę, która po pierwszym ładowaniu baterii, więcej się nie uruchomiła i siedzi teraz w Radomiu :] On przynajmniej ma gwarancję :)

Niech żyje allegro... ;/

10 komentarzy

Postanowiłem ostatnio wymienić komórkę, bo przecież w końcu trzeba. Mam Tak-taka, więc nie kupie sobie telefonu po promocyjnej cenie do abonamentu, a na nową z salonu mnie nie stać (przynajmniej na tą którą sobie później wybrałem), to odpowiedziłem Allegro aby sprawdzić ceny. Następnie wybrałem model, który mi się najbardziej podobał i zarazem na który mnie było stać. Pełen optymizmu, bo przecież zostało mi teraz tylko kliknięcie "Licytuj", bądź lepiej "Kup Teraz", zacząłem śledzić oferty na Allegro. Od razu moją uwagę przykuły oferty, w których kolesie sprzedawali po kilka całkowicie nowych telefonów. Mój tata jednak stwierdził, że mogą być poprostu kradzione (bo jak to niby z taką ceną), lub jakaś uszkodzona partia i, że to zaniebezpieczne. Zgodziłem się, bo doświadczenia na Allegro nie mam żadnego. Rozpoczął, więc szukanie sam. Znalazł telefon od jakiegoś chłopaka z czegoś tam, z całą kupą pozytywów, wylicytował, przelał kasę i czekał.

Wróciłem pewnego dnia do domu i od razu spostrzegłem komórkę. Moja siostra od razu powiedziała, że popsuta, ale Jej nigdy nie wierzyłem, więc zabrałem się do zabawy sam... Niestety, moja siostra chyba po raz pierwszy w życiu nie żartowała sobie. Okazało się, że komórka wiesza się po kilku sekundach od włączenia. Nie ważne na jaką sieć karta. Mój tata od razu do kolesia zadzwonił, a ten się zaczął tłumaczyć, że komórka działała w Plusie i, że ściągnął simlocka, i że nadal działała... A tu co? Dupa blada. Nie działa pod Plusem, a tym bardziej pod Erą. Pewnie wystarczy wgrać soft od nowa, ale żaden z moich znajomych nie specjalizuje się w Siemensach, a komórka nie ma nawet gwarancji podbitej (i tak ją straciła... Ale panowie w serwisach są ociężali umysłowo najczęściej).

W tym wypadku mój tata wysłał maila, że chce zwrot pieniędzy i odesłania komórki. Wysłał jeszcze kilka sms'ów (nie dzwonił tylko, ale to nie wiem dlaczego ;/), jak sprawa stoi... A panociek co sprzedał... Siedzi cicho i nie odpisał nic od czwartku.

Niby nie minęło jeszcze tak dużo czasu... Ale i tak mam wrażenie, że już pieniądze przepadły. Ktoś ma takie doświadczenia i wie co najlepiej zrobić?

Najciekawsze i najbardziej dobijające jest to, że te komórki całkowicie nowe, sprzedały się dobrze... i sprzedający dostali same dobre komentarze ;/