Studenci kopenhaskiego Uniwersytetu IT wraz z grupą Copyshop, eksploatującą tematykę praw autorskich, stworzyli... piwo o otwartym kodzie źródłowym.
Młodzi Duńczycy postanowili przenieść model Open Source ze świata oprogramowania w wymiar materialny. Vores Øl, czyli "nasze piwo", zostało oparte na tradycyjnej recepturze, wzbogaconej o posiadającą właściwości energetyzujące guaranę.
Jak można przeczytać na stronie Vores Øl, stężenie alkoholu w wersji 1.0 wynosi 6%, a piwo charakteryzuje się "oryginalnym, lecz znajomym smakiem". Uwagę koneserów powinna przyciągnąć również piękna, czerwono-złocista barwa napoju.
Nie tylko sam przepis, ale i cała marka piwa, wraz z materiałami graficznymi, została udostępniona w ramach licencji Creative Commons.
Oznacza to, że każdy może rozpocząć produkcję piwa Vores Øl, a nawet wprowadzać zmiany w jego recepturze. Jedyny warunek: nowy przepis musi być udostępniany na tych samych zasadach, co oryginał.
Na razie nikt nie podjął się jeszcze komercyjnej produkcji Vores Øl. Autorzy projektu przygotowali już jednak pierwszą partię wyrobu i zapewniają, że smakuje doskonale. Wydaje się, że pomysł Duńczyków, choć zawiera sporą dawkę ironii (a może właśnie dlatego), może wyraźnie wspomóc promowanie idei Open Source. Zwłaszcza u progu wakacji.
Zródło: Hacking.pl
//Ja się tak zastanawiam - mój tata nakłania mnie żebym zajął się rozwijaniem jakiegoś open sourcowego projektu... (co mnie w tej chwili jakoś nie bawi - mam za dużo innej roboty). Ciekawe czy ucieszył by się gdybym zaczął rozwijać piwo w pokoju ;]
Trochę dużego pokoju potrzeba.
Żeby mój ojciec wiedział o to OpenSource... =]
s/o/co/
A mówili, że "free as in speech" a nie "free as in beer" ;)
Mój ojciec też jest informatykiem, ale jakoś ciągnie go do Windowsa. O linuxie na jego komputerze nie ma mowy, musi być najnowszy Windows i najnowszy Office. Z tym ostatnim się zgadzam, ale chociaż jeden linux na osobnej partycji... Tzn. - dla uspradliwienia mojego taty - gdybyśmy nie mieli za darmo (z firmy, w której on pracuje) wszystkich wybryków Microsoftu, to pewnie byłby linux.
Mój też jest informatykiem.... I musi pracować na Windzie (PZU na niej ciągnie, dają mu na Winde oprogramowanie), ale wiem, że choć jest mu na niej dobrze, bo dba o nią (Win 2k), to czasami ciągnie go na Linuxa :)
Jednego tylko mój tata nie rozumie, co mnie strasznie wkurwia, że pisanie stron działających pod IE jest straszne czasami... ;<
Zawsze sie musimty o to pokłucić :D