Tym razem będzie krótko i o życiu.
Do niedawna mój przykładowy dzień wyglądał tak:
Dało się tak żyć w lecie. Teraz niestety prawie całą moją dobę było ciemno za oknem, co zaczęło dodatkowo działać depresyjnie. Do tego stałem sobie codziennie w pięknych koreczkach tracąc dodatkowe godziny doby i denerwując się, co działa demotywująco.
Całkiem przez przypadek założyłem się z siostrą, że wyjdę z domu przed nią (czyli przed ok. 8:00). Budziki nastawiłem już od 6:20, bo potrzebuję minimum pięciu żeby się obudzić. Fartem - złapał mnie już pierwszy i... pierwszy raz od... uh - roku? dwóch? wyszedłem z domu o 6:50. I mój dzień wyglądał tak:
I tak żyłem przez kilka dni. Efekt niesamowity. Zrobiłem rzeczy, które wcześniej zajęłyby mi kilka tygodni. Dodatkowo psychika lepiej znosi zimę, bo nie przesypiam połowy dnia. No i w jeden z 3 dni pracuję tylko 4h.
Co prawda dzisiaj (co widać po godzinie) idę spać późno, ale to wypadek przy pracy. Zamierzam i tak wstać o 7:00, bo najważniejsze, to wyrobić sobie nawyk. Dobranoc i życzcie mi powodzenia :)
Lubię wpisy o polepszaniu sobie życia. ;-)
A jak weekendy? Odpoczynek do 12:00?
No właśnie, a jak z tym snem? 6 godzin na dobę może Ci w końcu nie wystarczyć.
@Zergu: Nie - w weekendy będę się starał wstawać tak samo. Przynajmniej na razie.
@Symek: No tak. Czytałem kiedyś że najłatwiej się zmusić do chodzenia wcześnie spać wcześnie się budząc. W końcu po prostu organizm Cię zmusi żeby się kłaść o normalnej porze.
Też powinnam sobie jakoś zorganizować czas. Bo na razie to przeznaczam czas spędzany w busie na odsypianie nocy, w nocy nie śpię, bo mi się nie chce lub mam dużo rzeczy do zrobienia, a cały dzień jestem nieprzytomna :). Ostatnio się nawet dowiedziałam, że kładę się spać dokładnie o tej godzinie, o której moja koleżanka z klasy wstaje :).
"@Symek: No tak. Czytałem kiedyś że najłatwiej się zmusić do chodzenia wcześnie spać wcześnie się budząc. W końcu po prostu organizm Cię zmusi żeby się kłaść o normalnej porze." - chciałabym aby to była prawda.
Nie wiem jak Ty, ale ja jak przez 2 dni z rzędu śpię po 4h, to muszę to odespać bo inaczej zasypiam na stojąco (mówię serio :P). Wystarczy wtedy wytrzymać do 22-24 i pójść spać ;)
A co do mojego planu, to mały edit - w weekend nie udało mi się chodzić spać, ani wstawać według planu :P Trudna sprawa, ale mam nadzieję, że jak następne 5 dni roboczych będę się budził według planu, to i weekend stanie się to łatwiejsze :)
Przykro mi -> to się nazywa dojrzewanie :-)
Dawno temu tez wysiadywalem do 4 nad ranem i spalem do 12:00. Przyszedl jednak czas, gdy cenie sobie bycie w lozku o 23:00, pobudke o 7:00 i to, ze o 16:30 jestem juz po pracy :-)
W weekend mozna spokojnie sobie pozwolic na szalenstwo, zima: do 8.45/9.00 (ale budzik konieczny...), a latem to i sam z siebie o 7 wstaje, szkoda zycia :D
To chyba zacząłem dojrzewać :P Praca zmienia człowieka.